On zachorował na pracę!

Marian wielokrotnie powtarzał, że praca jest zaraźliwa. Nie lubił chorować, jak większość ludzi, ale na pracę nie lubił chorować wyjątkowo. Zdarzało mu się oczywiście czasem złapać tego złośliwego wirusa, ale z każdym kolejnym razem uodparniał się na niego coraz bardziej. Jego stosunek do pracy można określić jako całkowitą przeciwność, entuzjastycznego podejścia jakie miał Jerome K. Jerome. Szliśmy pewnego razu chodnikiem, gdy na przed nami nagle wyrośli robotnicy kopiący jakiś rów. Marian nerwowo próbował zawrócić, a ja śmiałem się z niego. „Przecież nic Ci się nie stanie” mówiłem. „Praca to nie wyrok, miliony ludzi to mają i żyją”, „nie zarazisz się od samego patrzenia czy przejścia obok”. Marian zaufał mi. Nie przeszliśmy na drugą stronę ulicy, tylko raźno przed siebie, mijając kilku robotników i ich koparkę.

Następnego dnia Marian nie odbierał telefonu. Kolejnego także. Zaniepokoiłem się. Poszedłem do niego, ale nikt mi nie otworzył. Trzeciego dnia spotkałem go przypadkiem na ulicy, gdzie kopał rów. Spojrzał na mnie spode łba, ale się nie odezwał. Ja też nie miałem odwagi. Wiedziałem, że to przeze mnie pracował. Ja na niego tą chorobę ściągnąłem. Do dziś mam wyrzuty sumienia z tego powodu, chociaż niejedną wódkę mu postawiłem. Na szczęście po dwóch tygodniach wyzdrowiał. Rzucił łopatę. Zdjął pomarańczową kamizelkę i poszedł przed siebie. Jak zawsze przed siebie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s